kondrasiuk

Poza aplauzem, czyli odpowiedź na ankietę „Teatru dla Wszystkich”

Nigdy nie bawiłem się w rankingi, a to z tego prostego powodu: życie teatralne w Polsce jest tak obszerne, i składa się z tak wielu różnych obiegów, że stwarzenie iluzji jego pełnego oglądu poprzez tworzenie list najlepszych spektakli jest wprowadzenie publiczności w błąd. W Polsce pracuje może kilka, może kilkanaście osób, które z czystym sumieniem mogą stworzyć w miarę obiektywny ranking, a i to z licznymi zastrzeżeniami. Do tego niedorzecznością jest zestawianie wielkobudżetowych teatrów muzycznych, musiacalowycj, oper z teatrami dramatycznymi, z performansem, tańcem współczesnym, offem, eksperymentami i tak dalej.

Poza aplauzem 2025

Ale skoro napisał Wiesław Kowalski, odpowiedziałem. Teatr dla Wszystkich zaproponował inną formułę:

Nie jest to ranking „najlepszych spektakli roku”.
Nie jest to także próba podsumowania całego sezonu teatralnego w liczbach, nagrodach czy frekwencji.

Ten tekst powstał z potrzeby innego spojrzenia na teatr 2025 roku — spojrzenia, które dopuszcza wątpliwości, rozczarowania i pytania, a nie tylko sukcesy. Teatr nie rozwija się bowiem wyłącznie dzięki premierom, które jednogłośnie zachwycają. Równie często zmienia się poprzez ryzyko, konflikty, błędne decyzje i projekty, które nie znalazły właściwego momentu lub publiczności.

Teatr Polski w Bydgoszczy, „Opętana”, tekst i reż. Beniamin M. Bukowski, fot. Natalia Kabanow / źródło: mat. promocyjne Teatru

Całość ankiety zwanej Poza aplauzem 2025 znajduje się tu [link}, a poniżej, dla zachęty, wklejam początek, czyli moją odpowiedź na pytanie:

Największa dysproporcja między jakością a odbiorem medialnym

Grzegorz Kondrasiuk („Do Rzeczy”, „Raptularz”/E-teatr)

Postanowiłem tym razem pozostać w modalności afirmacji (aby nie doceniać, nawet wymieniając, skandalicznie złych spektakli). Nie umiem jednak wskazać jednego tytułu, który byłby najwartościowszy i przeszedł bez echa. Może zatem wszystkie z tych, o których myślę? Zauważam dziwną prawidłowość: zależność odwrotnie proporcjonalną szumu medialnego wokół spektaklu do jego jakości. Bywałem przypadkiem tu i tam, ale najczęściej niestety właśnie w miejscach gdzie był szum… Tymczasem jest duże prawdopodobieństwo, że w tym samym czasie, kiedy oglądałem rzeczy przeszacowane, pojawiło się z dziesięć tak samo dobrych rzeczy, stworzonych na obrzeżach, i właściwie wbrew aktualnej logice systemu. Na bydgoskim Festiwalu Prapremier widziałem np. dwa pod rząd świetne spektakle, od lat mi się to na żadnym festiwalu teatralnym nie zdarzyło (a potem musiałem odjechać, może następne były tak samo dobre?). Były to: „Helena” Akademii Teatralnej – Filii w Białymstoku w reż. Magdaleny Dąbrowskiej„Opętana” Teatru Polskiego, wg tekstu i w reż. Beniamina M. Bukowskiego. Ale inni, równorzędnie dobrzy i zamilczeni kandydaci to: w Lublinie – praca Pawła Passiniego z zespołem Teatru Centralnego i z Wolnymi Kupałowcami, białoruskim Narodowym Teatrem na emigracji. W całej Polsce: od lat, jako nieobudzony potencjał, środowisko cyrku współczesnego (zwanego „nowym cyrkiem”). I tak dalej. Zaznaczam, że mało jeżdżę, a uzasadnienie przekroczyłoby zadaną objętość, zatem odsyłam do mych recenzji, napisanych i przyszłych.