Istnieje w pamięci teatru legenda „Pastorałki” Leona Schillera, tej mistrzowskiej stylizacji na ludowy teatr, granej w scenerii bożonarodzeniowej szopki. „Pastorałka” narodziła się ponad 100 lat temu, jeździła z Redutą Juliusza Osterwy po prowincji w międzywojniu, wzruszała w dużych i małych miastach i teatrach, a potem w czasie wojny w oflagach i u Samarytanek w Henrykowie (reżyserowana tam przez samego Schillera w dziewczęcym zakładzie opiekuńczym dla sierot i młodocianych prostytutek). Mamy kilka świadectw, tzw. dużych nazwisk, w dodatku o świetnych piórach. Ci ludzie twierdzili, że wywołała ona najważniejsze doświadczenie teatralne w ich życiu, wrażenie wejścia w samą „esencję” teatru, a wszystkiego tego można dowiedzieć się z reprintu scenariusza (z nutami!) wydanego przez Instytut Teatralny.
Świetnie, ale legenda ta znacząco utrudnia sięgnięcie po „Pastorałkę” w roku 2026. Bo co tak naprawdę się tutaj gra? I sam scenariusz, zawierający piosnki oraz scenki nawiązujące do stylu teatru pamiętającego jeszcze o średniowieczu i staropolszczyźnie, wraz ze współczesnymi (czyli sprzed prawie wieku) aluzjami, i obyczaj kolędowania, i tradycję, i boskie oraz szatańskie osoby, a wreszcie – gra się nas samych, wspólnotę, połączoną wspólnym śpiewaniem, a może nawet wzruszeniem… Trudności mnożą się na każdym poziomie, bo jesteśmy przecież w zawodowym teatrze, a nie np. na Mszy albo w muzeum teatralnym. Kawałki Schillera kojarzymy też, nawet nie znając, poprzez powtarzane w okolicach świąt telewizyjne realizacje, wzbudzające nieciekawe skojarzenie ze świątecznym przesytem oraz nudną, komercyjną twórczością okolicznościową.

O tym wszystkim chyba wiedzieli Teatr Klasyki Polskiej i reżyser Jerzy Machowski i – co ciekawe – mimo to znaleźli drogę do skarbca, do współpracy pozyskując doborowe grono majstrów w aktorskim, muzycznym i plastycznym fachu. Machowski opracował nowy scenariusz, zręczną, stylową kompilację pierwowzoru i innych dawnych tekstów (inkrustowaną w strategicznym miejscu Stanisławem Wyspiańskim). Wykazał się też podziwu godnym słuchem, jeśli chodzi o poszukiwanie trudno uchwytnego stylu „Pastorałki”, unikającego muzealnej rekonstrukcji. Próbuję go opisać i brzmi to w sposób niewiarygodny: styl wysoki, odwołujący się do sakralności, tęskniący za patosem, zmieszany z „ludowym” (cokolwiek to dzisiaj znaczy), z rubasznym humorem i „naiwnym” sposobem bycia. Do tego zwroty do publiczności, apelujące do dawno utraconego poczucia jedności, oraz piękna warstwa muzyczna. Teatr i ogólnie sztuka są przecież po to, by rozkładać, podważać, kwestionować, krytykować – kto nam to wmówił i kiedy? A co z teatrem, który składa to, co rozbite, i daje nadzieję? Gdybym tego nie widział na własne oczy, to powiedziałbym, że styl „Starej-Nowej Pastorałki” to dziś gatunek wymarły, skompromitowany przez niesławnej pamięci cepelię, unieważniony przez obowiązujący dziś powszechnie, ironiczny sposób reagowania…

Myślę, że udało się to wszystko z jeszcze jednego powodu: Machowski postawił tu na czystą teatralność, bez żadnych podpórek, na kunszt aktorski i muzyczny bez medialnych pośredników. Na jakość nieprzekazywalną w żaden inny sposób, jak tylko podczas żywego spektaklu granego w świątecznym, wyjątkowym czasie. Tu się gra postaci teatralne, wyczarowane z błyskotliwego, pogłębionego dialogu, tu się śpiewa, a kiedy trzeba – to się zgrywa i żartuje (jak przezabawna grupa pasterzy oraz turoń ze skłonnością do nadużywania oraz inne epizodyczne postaci wokół stajenki). A jeśli trzeba, to jest się lirycznym i serio (jak postaci świętej opowieści, anioły, Bóg i Szatan oraz Prologus) dokładnie w takim tonie, jak wypada. Wszystkiemu też służy rzemiosło reżyserskie, fantazyjnie posługujące się sprawdzonymi chwytami, smaczkami i dowcipami scenicznymi, gęstością i zmiennością planów akcji, wychodzeniem z roli, traktowaniem epizodów jako scen głównych itd. Jest rzeczą niemożliwą w krótkiej recenzji opisać życie tych wszystkich kreacji, bo należałoby wymienić i odnotować całą obsadę. Oto zatem i ona: Marta Dylewska, Justyna Fabisiak, Natalia Gadomska, Agata Piotrowska-Mastalerz, Henryk Gołębiewski, Dariusz Kowalski, Robert Latusek, Paweł Lipnicki, Andrzej Mastalerz, Filip Orliński, Ksawery Szlenkier, Bartosz Turzyński, Maciej Wyczański, Leszek Zduń. A także mała orkiestra prowadzona przez Marię Pomianowską, posługująca się nietypowym, folkowym i egzotycznym instrumentarium i zaskakującymi aranżacjami.
TEATR KLASYKI POLSKIEJ, „STARA-NOWA PASTORAŁKA”, WEDŁUG ANONIMOWYCH MISTERIÓW STAROPOLSKICH I KOLĘD ORAZ „PASTORAŁKI” SCHILLERA REŻYSERIA: JERZY MACHOWSKI OPRACOWANIE MUZYCZNE: MARIA POMIANOWSKA PREMIERA: 13 GRUDNIA 2025 R., PREZENTACJA 12 GRUDNIA 2026 R. W MOK W ŚWIDNIKU (SPEKTAKL GRANY W FORMULE OBJAZDOWEJ)
Źródło: ”Do Rzeczy” nr 6/2026