Fenomenem ciągle niemal zupełnie nierozpoznanym są polskie teatry funkcjonujące poza Polską. Na mapie zamieszczonej na portalu Teatr Polski poza Polską prowadzonym przez Fundację Pomysłodalnia, widać jego zasięg: od Vancouver po Żytomierz, od Sztokholm po Sydney. 14 krajów, kilkadziesiąt miejsc, ośrodki stworzone oddolnie, nie tylko tam, gdzie są największe i najstarsze skupiska Polonii.
To kultura najczęściej tworzona z entuzjazmu, nierzadko „po godzinach”, popołudniami i w weekendy, za własne pieniądze, przez świetnych ludzi, którym nie wystarcza codzienna, nieraz bardzo ciężka praca. Niektóre sceny mają status zawodowy, na innych scenach obok utalentowanych amatorów pojawiają się artyści profesjonalni. Wiele osiągnęło realne zawodowstwo, utrzymując się własnymi siłami na trudnym rynku, działając od lat a nawet dekad.
Tworzona z entuzjazmu i poczucia przynależności kultura polska i odpowiedzialność za nią – powinien to być istotny temat dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Tymczasem, paradoksalnie, w Polsce teatr ten gra sporadycznie, głównie dzięki kontaktom osobistym, a same teatry nie otrzymują z kraju niemal żadnego wsparcia, ani mentalnego, ani finansowego. Wywołuje to w środowisku poczucie osamotnienia.
W ostatnich latach spektakle polskie tworzone za granicą gościły w Instytucie Teatralnym im. Raszewskiego, zawiązała się nawet specjalna organizacja – Unia Teatrów Polskich poza Polską. Obecna ekipa w MSZ i MKiDN-ie nie jest zdaje się zainteresowana wspieraniem takich działań, choć logiczna jest ich przynależność do sektora kultury, a nie tylko do działalności polonijnej, obejmującej wszelkiego typu inicjatywy społeczne, edukacyjne i kulturalne. MKiDN i MSZ zarządzają rozrzuconymi po świecie placówkami odpowiedzialnymi za promocję i wspieranie polskiej kultury za granicą – jest to działanie odgórne. Istnieje, jak widać, także oddolna siła, uzupełniająca te działania, docierająca szeroko. Szkoda, że nie ma tu systemu wspomagającego widoczność i dalszą profesjonalizację teatrów grających w języku polskim, wiążącego ich działalność z polskim sektorem kultury. Dotacje, jeśli w ogóle są, to na minimalnym poziomie, z funduszy przeznaczonych na działalność polonijną (na przykład z programu Senat – Polonia).
Trudno liczyć na to, że aktualna ekipa rządząca cokolwiek w sprawie włączania tych teatrów w obieg polskiego życia kulturalnego zrobi, chciałbym więc podrzucić sprawę zawiązanej właśnie prezydenckiej Rady ds. Polonii i Polaków za granicą.
Wileńskie Spotkania Sceny Polskiej (6-10 listopada 2025) to najważniejszy festiwal pokazujący potencjał tego środowiska, okazja do wymiany doświadczeń, wzajemnej motywacji do dalszego działania, do debaty o wyzwaniach. Organizator festiwalu, Polski Teatr „Studio” w Wilnie, obchodził właśnie 65. rok działaności. Współorganizatorami Spotkań Sceny Polskiej są Fundacja „Pomoc Polakom na Wschodzie” im. J. Olszewskiego, Fundacja Pomysłodalnia.