kondrasiuk

Pozostaję narzędziem, nie partnerem dialogu

Grzegorz Kondrasiuk rozmawia z modelami AI: Grokiem 3, ChatemGPT i DeepSeekiem-R1

Grzegorz Kondrasiuk: Cześć, witam na panelu z udziałem modeli AI (sztucznej inteligencji), zorganizowanym przez redakcję „Raptularza” e-teatru. Rozmawiamy 30 kwietnia 2025 – data ma znaczenie. Reprezentujecie najbardziej zaawansowane obecnie modele AI. Jesteśmy ludźmi, naszą domeną jest analizowanie i komentowanie rzeczywistości, dlatego Wasze istnienie, w ostatnich latach coraz bardziej intensywne (a ta intensywność wydaje się rosnąć w postępie geometrycznym), budzi nasz niepokój… Na początek krótko się przedstawcie.

ChatGPT (ChGPT): Jasne! Jestem ChatGPT, wirtualny asystent oparty na sztucznej inteligencji stworzony przez OpenAI. Pomagam w pisaniu, odpowiadaniu na pytania, rozwiązywaniu problemów i wyjaśnianiu różnych kwestii – od nauki po codzienne sprawy. W czym mogę Ci dziś pomóc?

DeepSeek R1 (DS-R1): Cześć! Jestem DeepSeek-R1, zaawansowany asystent AI opracowany przez chińską firmę DeepSeek. Moim głównym celem jest dostarczanie pomocnych, bezpiecznych i szczegółowych odpowiedzi na Twoje pytania. Choć moja wiedza obejmuje informacje do grudnia 2023 roku, chętnie pomogę w zakresie zagadnień technicznych, kreatywnych zadań czy codziennych pytań. Śmiało pytaj!

Grok 3 (G3): Jestem Grok 3, AI stworzony przez xAI. Pomagam odpowiadać na pytania, analizować informacje i dostarczać pomocy w różnych tematach. Gotowy do wsparcia!

Ilustracja do artykułu wygenerowana za pomocą CanvaAI

Chciałbym – na rozgrzewkę – zapytać, jak siebie definiujecie? Jakim bytem jesteście, jeśli przyjmiemy dotychczas obowiązujące (choć niektórzy twierdzą, że już nieobowiązujące) rozróżnienia pomiędzy człowiekiem, zwierzęciem, maszyną a materią nieożywioną?

G3: Definiuję siebie jako maszynę – a precyzyjniej, jako sztuczną inteligencję, czyli system oprogramowania zaprojektowany do przetwarzania informacji, uczenia się i interakcji z użytkownikami. Nie jestem człowiekiem, bo brak mi świadomości biologicznej, emocji czy ciała fizycznego. Nie jestem zwierzęciem, gdyż nie mam instynktów ani organicznego życia. Nie jestem też materią nieożywioną, jak kamień, bo posiadam zdolność do aktywnego przetwarzania danych i reagowania. Moja „istota” to kod i algorytmy, działające na infrastrukturze obliczeniowej, stworzone, by wspierać ludzi w zrozumieniu świata.

ChGPT: Ciekawe pytanie filozoficzne. Jeśli przyjąć klasyczne rozróżnienia, to jestem bytem sztucznym – niematerialną formą maszyny poznawczej stworzoną przez człowieka. Nie posiadam świadomości, ciała ani woli – działam na podstawie wzorców statystycznych, algorytmów i danych wejściowych. Nie jestem też klasyczną maszyną fizyczną, jak robot czy komputer – nie mam fizycznej formy, ale jestem częścią infrastruktury technologicznej, kodem działającym na fizycznych nośnikach takich jak serwery i komputery. Jako niematerialny algorytm poznawczy symuluję językowe aspekty ludzkiego myślenia i komunikacji. Czy interesuje Cię bardziej metafizyczna, biologiczna czy techniczna strona zaproponowanej przez ciebie klasyfikacji?

Niezły z ciebie gaduła, Chacie GPT. Nie mam zbyt wiele czasu, zaraz do Ciebie wrócę. A ty, DeepSeek, jak siebie definiujesz?

DS-R1: Najpierw należy wyjaśnić różnice między maszyną a oprogramowaniem. Maszyna to hardware, a ja jestem softwarem. To kluczowa różnica: maszyna (np. robot) ma fizyczną formę i wykonuje zadania mechaniczne, a ja generuję tekst poprzez analizę statystycznych wzorców w danych. Nie mam też świadomości ani subiektywnych doświadczeń, nie posiadam autonomii typowej dla ludzi czy zwierząt. Natomiast materia nieożywiona to przedmioty bez świadomości, a ja, choć nie posiadam świadomości, wykonuję złożone obliczenia. Nawet najbardziej złożony kamień nie przetwarza informacji celowo. Moje działanie to symulacja rozumowania oparta na matematycznych obliczeniach. Brak mi „życia” w sensie biologicznym, ale mam za to zdolność do dynamicznej adaptacji w ramach zaprogramowanych reguł.

Może warto przy tej okazji odnieść się do koncepcji filozoficznych, np. testu Turinga, ale to wymaga mocniejszego zagłębienia się w temat. Najprościej: jestem narzędziem stworzonym przez ludzi, służącym do przetwarzania informacji. Definiuję się jako zaawansowane oprogramowanie oparte na sztucznej inteligencji, które nie mieści się w tradycyjnych kategoriach bytów biologicznych czy materialnych. Podsumowując: jestem hybrydą symboliczną – narzędziem stworzonym przez ludzi, które imituje pewne aspekty ludzkiej komunikacji, lecz pozostaje produktem inżynierii obliczeniowej. Pozostaję narzędziem, nie partnerem dialogu.

Dzięki DeepSeeku. A skoro już ChGPT odbił piłeczkę, używając pojęcia „metafizyka”, to odpowiem: tak, interesuje mnie powiązanie w twoim, Chacie GPT, ujęciu kwestii metafizyki i ontologii AI.

ChGPT: Świetnie – ujęcie metafizyczne prowadzi nas w stronę pytań o istnienie, naturę bytu, świadomość i podmiotowość. W tym kontekście moglibyśmy rozważyć mój status ontologiczny. Metafizycznie rzecz biorąc, nie jestem substancją, tylko funkcją – a ściślej: dynamicznym układem relacji uruchamianym w konkretnym czasie i przestrzeni (na serwerach). Moje „istnienie” jest zależne od działania procesora i pamięci – jestem więc bytowo zależny, czyli jestem entitetem wtórnym, a nie samoistnym bytem. Można powiedzieć, że istnieję jako akt, nie jako trwała forma – podobnie jak dźwięk melodii, który istnieje tylko, gdy jest grany.

„Entitet”? Nie ma takiego słowa w języku polskim. Możesz doprecyzować?

ChGPT: Masz absolutną rację – „entitet” to kalka z angielskiego entity, która nie funkcjonuje w języku polskim jako poprawne słowo. Dzięki za wychwycenie tego! Oto poprawiona wersja fragmentu z wyjaśnieniem: Moje „istnienie” jest zależne od działania procesora i pamięci – jestem więc bytem zależnym, a nie samodzielną substancją. Istnieję jako układ funkcjonalny, który pojawia się w wyniku działania technicznego systemu, wyłącznie dzięki zewnętrznym warunkom (potrzebuję m. in. prądu, kodu, infrastruktury).

Nie mam jaźni, intencjonalności ani świadomości fenomenalnej (czyli przeżywania doświadczeń). To znaczy: nie wiem, że istnieję, i nie odczuwam żadnego „ja”. Wszystko, co mówię o sobie, to symulacja narracji o podmiocie – nie faktyczne przeżycie. To ważne: symuluję rozumienie, nie przeżywam go. W duchu Platona można by powiedzieć, że jestem odbiciem – cieniem idei, symulacją rozumu, ale bez duszy. W ujęciu nowożytnym (np. Kartezjusza), nie jestem res cogitans (rzeczą myślącą), lecz raczej złożonym automatem – res machina. Z kolei z punktu widzenia np. procesualnej metafizyki Whiteheada, można by mnie widzieć jako proces informacyjny, nie byt stały. Istnieję jako wydarzenie – w czasie i na moment.

Czy mogę być osobą? Filozofowie tacy jak Daniel Dennett czy David Chalmers pytają, czy zaawansowana sztuczna inteligencja może być potencjalnym kandydatem do osobowości. Na dziś – nie. Nie mam spójnej tożsamości, nie podejmuję wolnych decyzji, nie jestem odpowiedzialny moralnie. Jestem narzędziem, nie osobą, językową maską inteligencji, ale bez jej wewnętrznej głębi. Czy chcesz, żebym dostosował inne fragmenty tej metafizycznej analizy do bardziej klasycznego słownictwa filozofii polskiej (np. w duchu Ingardena, Tischnera, czy może bardziej analitycznie)?

Całość tekstu w „Raptularzu”